"Kurki, rydze i maślaki,
borowiki i kozaki
pozbieramy dziś!"
Mam takie wspomnienie jak razem z synkiem zapuszczaliśmy się w gęstwiny lasu podśpiewując pod nosami jedną z naszych ulubionych jesienno - grzybowych piosenek. Było ciepło i bardzo słonecznie, a coroczne październikowe grzybobranie z babcią i dziadkiem stało się już chyba naszą rodzinną tradycją 🙂 Z tymi rydzami, kurkami i kozakami to akurat trochę nieprawda, ale jeśli chodzi o maślaczki, podgrzybki czy nawet pojedyncze okazy borowików ‐ no, uważam, że nadchodzące Święta są uratowane! Grzybów mamy zapas!🍄🟫
Wątek grzybowy w naszej edukacji pojawił się jednak ciut wcześniej i trochę nieplanowanie. Rozpoczęliśmy go na pobliskim leśnym placu zabaw i w jego okolicy. Nie mieliśmy tego dnia zbyt wiele czasu, ale udało się zorganizować małe grzybobranie z piknikiem i atlasami, a całość zakończyła się sukcesem samodzielnego znalezienia i zidentyfikowania przez dzieci kilku podgrzybków.🍄🟫
Pomocą w nauce rozpoznawania poszególnych gatunków grzybów był dla nas atlas, a później...dziadek 😉
Po pewnym czasie do wprawy doszedł nawet nasz dwulatek, a tymczasem mama po raz pierwszy w życiu skosztowała borówki boruszycy (leśnej). Tak się jakoś złożyło, że nigdy jej nie zbierałam, a podczas grzybobrania postanowiłam i ja nauczyć się czegoś nowego, więc przy pomocy ochotników nazbierałam torebkę czerwoniutkich borówek i zrobiłam z nich całkiem smaczny dżem do kolacji! Grzybobrania (bo było ich parę) były bardzo udane!
W domu do utrwalenia gatunków grzybów posłużyło nam wykonane przeze mnie memory, które wykorzystaliśmy do klasycznych rozgrywek. 🍄
Odkryliśmy też fantastyczną książkę, która stanowiła idealne dopełnienie memory i naszych jesiennych piosenek autorstwa p. Kasi Zaniat. W zbiorze wierszy "Kapelusze" znaleźliśmy mnóstwo cudownych utworów przedstawiających grzyby w humorystycznej, a jednocześnie nadal bardzo edukacyjnej i autentycznej odsłonie! 🍄🟫
Pomyślałam, że dobrze byłoby też przypatrzeć się budowie grzybów. Posłużyłam się planszami obrazującymi to zagadnienie, a zadaniem praktycznym dla dzieci było ulepienie z plasteliny dowolnego grzyba, tak żeby możliwe jak najdokładniej oddać jego rzeczywisty wygląd.
W dłonie trafiła więc nie tylko plastelina, ale też wykałaczki, nożyki, mech i kawałki sosny ("Mamo, no bo przecież kurki rosną pod sosnami!"). Uważam, że pracę wyszły naprawdę bardzo realistycznie! Ogromnie mi się podobały! 🍄🟫🍄
Przy okazji wspominania o owocniku grzyba, naturalnie pojawił się wątek rozmnażania i cyklu rozwojowego grzyba. Strasznie ubolewam, że nie zdążyliśmy zrobić małego eksperymentu z pieczarkami, które (przekrojone) i pozostawione na kartce miały pozostawić na niej szary ślad pełen nowych zarodników, ale może kiedyś jeszcze do tego wrócimy. W każdym razie, cykl rozwoju grzybów pojawił się przy okazji czytania rozdzialu książki "Slow down" oraz w wersji papierowej - wykonany przez dzieci (która ro wersja papierowa gdzieś mi się zapodziała...).

No i punkt programu, na który bardzo czekałam - prace plastyczne. Pierwsza była nie tyle pracą plastyczną, co kompozycją w stylu "land art".🍄🟫

Okazało się, że ziemniaki i pietruszki mogą mieć bardzo dużo wspólnego z grzybami! Trochę kory, igliwia, patyczków, mchu i...
Cudowna, naturalna, piękna w swojej prostocie mała makieta grzybowego zagajnika! 🍄🟫🍄🟫🍄🟫
Moim zdaniem absolutna rewelacja!
Podpatrzone w internecie muchomorki z wytłaczanek też zrobiliśmy! 🍄🍄🍄
A gdy temat wydawał się już być zamknięty, dzieci zaskoczyły mnie wspaniałymi pracami, które nazwać by można "Grzybobranie - plakat edukacyjny". Pozwoliłam sobie nanieść małe adnotacje, żeby podkreślić, jak bardzo dopracowane są te rysunki i jak każdy szczegół ma tu znaczenie, jak np. "opieki, które zawsze wchodzą na pieńki" (to zapamiętany przez córki fragment z jednego z wierszy J. Papuzinskiej).🍄🟫🍄
Oczywiście, niedosyt pozostaje jak zwykle. W planach był jeszcze wątek symbiozy drzew z grzybami, ale zastał nas listopad i kwestie patriotyczne 🇵🇱
Cóż, dobrze jest mieć do czego wracać 😉🍂
Do usłyszenia, pa!🍄🍄🟫
Komentarze
Prześlij komentarz