Pomysł pojawił się właściwie sam. Po serii deszczowych dni wreszcie zawitała do nas złota polska jesień. Barwy nastrajały do długich spacerów, a spadające liście aż prosiły się o zebranie, ususzenie i stworzenie czegoś pięknego :)
Najpierw postanowiłam wykorzystać jesienne nastroje do zabaw z językiem angielskim. Przy piosence "Autumn leaves are falling down" można świetnie bawić się w domu, ale robi się jeszcze weselej, kiedy śpiewa się ją na łące i gania z siostrą wśród szeleszczących liści ;-)
Śpiewałyśmy i pokazywałysmy to, o czym śpiewałyśmy. Najpierw spadające liście, później grabienie ich (rękoma i nogami co prawda), tworzenie sterty liści i... wskakiwanie w nią! Dziewczyny świetnie się bawiły, a i mały braciszek był niezwykle ucieszony obserwując to wszystko z wysokości matczynych rąk :)
Rewelacja! A angielska piosenka jest naszym hitem już drugi tydzień.
Zabawa zabawą, ale tydzień bez porządnej pracy plastycznej to tydzień stracony ;-), więc wzięłysmy się do pracy. (Dlaczego ciągle pomijam najmłodszego członka rodziny, który też przecież uczestniczy w tym wszystkim w najróżniejszych pozycjach i konfiguracjach na moich rękach ;)) Postanowiliśmy z uszuszonych liści stworzyć książeczkę o leśnych (jesiennych, a jakże!) zwierzętach :) Była sowa, lis, jeż, zając, wiewiórka i myszka! Z resztą, sami zobaczcie!
Projekt był kilkudniowy (nie licząc suszenia liści), ale satysfakcja, radość tworzenia i wspólnie spędzone chwile były zdecydowanie warte tego wysiłku. :)












Komentarze
Prześlij komentarz